BMW 325Ci E46 – TEST

BMW serii 3 E46 staje się powoli youngtimerem. Chyba nie ma osoby, której ten samochód by się nie podobał. Auto ma ponadczasową sylwetkę, a lifting w 2003 roku sprawił, że auto nawet dziś wygląda nowocześnie (głównie dzięki tylnym światłom wykonanym w technologii LED). Dla nie których, jest to ostatnie “prawdziwe” BMW. Testowane auto nosi oznaczenie 325Ci. Auto jest z czasów, kiedy oznaczenie modelu w BMW mówiło wszystko. Seria 3, silnik benzynowy R6 o pojemności 2.5 litra, nadwozie coupe.

Wnętrze trójki jest przyzwoicie wykonane, chociaż można zauważyć w nim upływ czasu. Chodzi głównie o elementy wykończeniowe – zdarza się, że niektóre elementy trzeszczą  (szczególnie uchwyty przy drzwiach), a tu i ówdzie farba z plastików zaczyna odchodzić. Nie można natomiast zarzucić złej ergonomii. Auto jest bardzo proste w obsłudze i nie przytłacza ilością przycisków. Środkowa konsola jest widocznie zwrócona ku kierowcy. Design ten bardzo przypadł fanom marki do gustu – można zauważyć, że projektanci obecnej serii 3 (F30) inspirowali się wnętrzem E46. Najwidoczniej prosta deska E90 była zbyt nudna.

Każdy kto choć trochę interesuje się motoryzacją wie z czego słyną „Beemki”, a zwłaszcza seria 3. Slogan BMW „Radość z jazdy” nie jest w tym wypadku przereklamowany. Auto ma świetne właściwości jezdne. Czuć tutaj idealny rozkład masy 50:50. Kiedy auto stanie się nadsterowne wystarczy odjęcie gazu, pewny ruch kierownicą i auto wraca tam gdzie powinno. Zawieszenie jest bardzo twarde – nie uświadczymy tu komfortu, jednak całkiem dobrze tłumi nierówności. Układ kierowniczy jest perfekcyjny. Jest on słabo wspomagany i daje mnóstwo informacji zwrotnych. Jedynym mankamentem może być to, iż nie jest to układ progresywny i nawet przy prędkościach parkingowych kierownica chodzi bardzo ciężko, ale nie dla wszystkich może być to wada. Szkoda tylko, że testowany egzemplarz był na 16 calowych kołach. Chętniej widziałbym tu przynajmniej „osiemnastki”. Domyślam się, iż auto jeździłoby jeszcze lepiej.

Ponadczasowy wygląd, fenomenalne właściwości jezdne – to domena BMW. Czego jeszcze brakuje do szczęścia? Rzędowej, sześciocylindrowej jednostki. Pod maską testowanego egzemplarza znajduje się legendarna „szóstka” o pojemności 2.5 i mocy 189 koni. Silnik jest żwawy, rozpędza auto do setki w 8 sekund. Nie jest to rakieta, jednak pozwala pogodzić dobre osiągi z w miarę rozsądnym spalaniem, które wynosi w cyklu mieszanym ok. 13L/100km. Jeśli dla kogoś to za ma Jedyną wadą testowanego egzemplarza jest to, że silnik współpracuje z 5-biegowym automatem. Nie można tej skrzyni zarzuć nić złego, jednak jest ona dobra do komfortowej, a nie sportowej jazdy. Z resztą każdy fan motoryzacji wolałby „manuala”.

 

Poprzedni Artykuł

Wiecznie młode – Audi A8 D3

Author

t.swiatek(małpa)motoarena.com.pl

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.