Tesla Model S P85D – Elektryczne szaleństwo

Tesla zaprezentowała Model S w 2009 roku jako prototyp o nazwie Alpha. Wersja produkcyjna miała premierę w 2012 roku. Od tego momentu pojazd stał się bardzo popularny, szczególnie wśród osób celebrytów – łączy on osiągi auta sportowego i ekologicznego. No i świetnie wygląda.

Auto bardzo zwraca na siebie uwagę. Model S został narysowany bardzo dynamicznie, możemy zauważyć liczne przetłoczenia. Jest to liftback, czyli tylna klapa bagażnika podnosi się wraz z szybą. Przód – coś ala Aston Martin, tył z kolei przypomina trochę Jaguara XF. Ciekawostką są klamki, które wysuwają się po otworzeniu auta z pilota, a chowają się po ruszeniu oraz po zaryglowaniu zamka. Testowany egzemplarz wyróżnia się czerwonym kolorem oraz 21 calowymi felgami.

Wnętrze Modelu S jest dobrze wykonane. Co prawda odstaje trochę od poziomu Audi czy Mercedesa, ale czujemy się że jesteśmy w samochodzie marki premium. Wersja P85D wyróżnia się karbonowymi wstawkami oraz deską rozdzielczą wykonaną częściowo z alcantary. Uwagę zwraca wielki ekran konsoli środkowej. Jest to tak naprawdę wielki wyświetlacz, w którym ukryto wszystkie funkcje. Pozwala on m.in. na zmianę ustawień samochodu, uruchomienie nawigacji czy zarządzanie systemem info-rozrywki. Z tyłu ilość miejsca jest akceptowalna jak na tę klasę. Wygodnie podróżować tu będą dwie dorosłe osoby. Auto nie ma środkowego tunelu, ale środkowe siedzenie jest wąskie i niewygodne. Co ciekawe, Model S można zamówić w wersji 7-osobowej. Fotele trzeciego rzędu są wtedy zamontowane w bagażniku, przeciwnie to kierunku jazdy. Moją uwagę przykuły przyciski do otwierania okien, dźwignia kierunkowskazów oraz zmiany biegów. Zostały przejęte8 od Mercedesa.

Nie wiem od czego zacząć. Auto wywarło na mnie tak olbrzymie wrażenie że oszalałem. Przyspieszenie – oszałamiające. Pierwsza setka pojawia się na cyfrowym wyświetlaczu już po 3 sekundach. Przeciążenie przy przyspieszeniu jest tak mocne, że musisz trzymać pewnie kierownice. Dzięki napędowi na cztery koła nie ma tu mowy o żadnym poślizgu przy przyspieszaniu. Pojazd dzięki niskiemu środku ciężkości oraz napędowi na obie osie prowadzi się doskonale. Zawieszenie bardzo przypomina mi to z Mondeo. Jest zarazem sportowe, jak i wystarczająco komfortowe. Układ kierowniczy w trybie komfortowym jest za lekki, ale w trybie sportowym fajnie się usztywnia. Zasięg na pełnych akumulatorach wynosi ok. 400 kilometrów.

Jedynym mankamentem Tesli Model S jest cena. Auto w testowanej przez nas specyfikacji kosztuje w stanach ponad 100 tysięcy dolarów. To bardzo dużo. Należy jednak zwrócić uwagę na to, że Model oferuje osiągi supersamochodu. Pojazd jest naszpikowany technologią. Rozmawiałem z przedstawicielem Tesli, i powiedział mi że główny czynnikiem który wpływa na tak wysoką ceną jest koszt zakupu baterii. Na razi producent kupuje je od zewnętrznej firmy, aczkolwiek w najbliższej przyszłości planuje sam zająć się produkcją ogniw. Prawdę mówiąc, patrząc na osiągi tego samochodu cena nie przeraża. Mając 100 tysięcy dolarów, miałbym poważny dylemat cy kupić BMW M6 Gran Coupe, czy może Model S P85D.

Author

t.swiatek(małpa)motoarena.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.