Mercedes CLA 200 SB – Pomarańczowe (nie)szaleństwo – TEST

Moja przygoda z samochodami marki Mercedes-Benz zaczęła się dwa lata temu w Stacji Mercedes. Wtedy to, wraz z bardzo miłymi Mobilnymi Sprzedawcami, miałem okazję objeździć wiele egzemplarzy. Ekscytacja autami z gwiazdą na masce rozpoczęła się na dobre. Było to dla mnie coś nowego – nigdy wcześniej nie miałem okazji jeździć́ samochodami klasy premium. Teraz, kiedy emocje opadły, a model CLA dostałem na kilka dni, jestem w stanie powiedzieć więcej o jednym z najtańszych modeli w ofercie koncernu ze Stuttgartu.

Pod maską mojej testówki niemieccy inżynierowie umieścili motor o pojemności 1.6 L generujący moc 156 KM. Pozwala on na sprawne przemieszczanie się zarówno po mieście, jak i w trasie. Dzięki siedmiu przełożeniom skrzyni biegów, można podróżować na długich odcinkach we względnej ciszy przy zachowaniu stosunkowo niskiego spalania. Do silnika i skrzyni biegów mam dwie uwagi. Po pierwsze, komora silnika nie jest zbyt dobrze wygłuszona. Szczególnie daję się to we znaki, gdy silnik wchodzi na wyższe obroty. Po drugie, skrzynia biegów, mimo iż jest to dwusprzęgłowka, reaguje dość ospale i nie zawsze dobiera idealne przełożenie do danej sytuacji. Najbardziej rozsądna wydaje się̨ być́ jazda w trybie ekonomicznym, w którym to auto nie traci na dynamice, a komfort jazdy jest zdecydowanie większy.

Dzięki pakietowi Orange Art Edition pojazd zyskał wiele pomarańczowych wstawek zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Samochód wygląda agresywnie, przez co zwraca na siebie uwagę. Niejednokrotnie autu bacznie przyglądali się przechodnie i kierowcy na ulicy. CLA w wersji Shooting Brake wygląda znacznie lepiej niż 4-drzwiowe coupe, gdyż przypomina większego brata CLS-a. Wnętrze wraz z wygodnymi kubełkowymi fotelami oraz kontrastującymi pomarańczowymi przeszyciami wygląda również całkiem dobrze. Mam jednak pewne uwagi do elementów znajdujących w dolnej części deski rozdzielczej. Ich design stracił już trochę na nowoczesności i aż prosi się o przeprojektowanie konsoli do sterowania radiem, która trąci myszką. Tylna kanapa nie oferuje dużo miejsca, szczególnie nad głową, poprzez opadającą linię dachu.

System multimedialny obsługuje się intuicyjnie, chociaż i tak będę obstawał przy tym, że bawarski iDrive jest nie do pokonania. Nawigacja jest czytelna, a wprowadzanie celów podróży nie powinno sprawić́ nikomu większego kłopotu. Za dobry dźwięk na pokładzie CLA zadbała firma Harman/Kardon. Górna skala dźwięków jest uwypuklona, ale można to łatwo skorygować.

Dlaczego (nie)szaleństwo?  Mimo, że auto prowadzi się bardzo dobrze i stabilnie, moc nie jest wystarczająca aby oddać się zupełnej frajdzie z jazdy. Dodatkowo układ kierowniczy jest zbyt lekki i daje syntetyczne czucie na sterach. Co gorsza, nie usztywnia się on w trybie sportowym. Mimo, że CLA jest jednym z tańszych modeli Mercedesa nie oznacza, że nie może być drogi. Opisywany egzemplarz wyceniono na 253 tysiące złotych. Moim zdaniem jest to zbyt wiele jak na to, co dostajemy. Mercedes-Benz CLA Shooting Break jest autem niszowym. Został stworzony dla ludzi którzy nie potrzebują praktycznego auta, lecz takiego, który będzie się wyróżniał, a CLA z pakietem Orange Art Edition sprawdza się w tej roli znakomicie. Bo przecież o to chodzi, nieprawdaż?

 

 

 

Silnik: 1.6 R4, turbo

Moc: 156 KM @ 5300 rpm

Skrzynia biegów: 7-biegowa dwusprzęgłowa

0-100 km/h: 8,7s

Masa własna: 1460 kg

Cena egzemplarza testowanego: 253 902,63 PLN

Średnie spalanie: 8,6 L/100 km

Poprzedni Artykuł

Ford Mondeo – Ewolucja, nie rewolucja

Następny Artykuł

MINI Cooper 5D – Coś za coś – TEST

Author

m.klimczak@motoarena.com.pl

Komentarze

10

  1. Warto tu może dodać, że po liftingu poprawili skrzynię biegów i wersja coupe jest znacznie bardziej żwawa pezy tym silniku – wersja z automatem przyspiesza do 100 w 7.9 sekundy, co moim zdaniem jest wynikiem optymalnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.