DS 5 – W pogoni za luksusem – TEST

Od pewnego czasu producenci aut pospolitych próbują dołączyć do segmentu premium tworząc luksusowe submarki. Przed laty Nissan stworzył Infiniti, Toyota – Lexusa, a pod koniec ubiegłego roku spod skrzydła Hyundaia wykluł się Genesis. W 2014 w koncernie PSA zawitała nowa marka – DS. Początkowo “Deesy” sygnowane były przez Citroena, jednak producent zdecydował się na stworzenie czegoś nowego. Czegoś bardziej “premium”. Nie do końca jestem przekonany do takich zabiegów. Luksusowe odmiany aut dla ludu często nie niosą za sobą znaczącej poprawy jakości wykończenia (jest tak w przypadku Mondeo Vignale) , a wręcz przeciwnie – słabą jakość próbuje się tuszować ciekawie wyglądającymi elementami…

Pierwsze, co przypadło mi do gustu po zajęciu miejsca w DSie było to, jak bardzo zabudowa kokpitu otacza kierowcę. Można się poczuć nieomal jak w samolocie, zresztą większość przełączników na podsufitce i konsoli przywodzi na myśl właśnie aeroplan. Stylistyka wnętrza jest bardzo specyficzna, a żeby mieć lepszy wgląd w to jak odbierają je inni, spytałem znajomych co o nim sądzą. Nikomu nie przypadł do gustu projekt centralnej części konsoli. Różnej wielkości pokrętła, umiejscowione asymetrycznie wprowadzają zamęt, którego nawet hipsterzy nie chcieliby mieć w swoim aucie. Dostęp do przycisków i ekranu jest niewygodny. Co z tego że mamy w aucie dotykowy ekran, jak przy prawidłowym ustawieniu fotela nie jestem w stanie bez odrywania pleców dosięgnąć do systemu żeby wpisać cel?

System inforozrywki zaimplementowany do DS-a to dokładnie ten sam system, który znaleźć można było w Citroenie C4, którego testowaliśmy jakiś czas temu. Działa poprawnie, jednak przydało by mu się porządne odświeżenie, szczególnie jeżeli chodzi o płynność działania i oprawę graficzną. Na mega plusa zasługuje system audio – w naszym aucie było to podstawowe nagłośnienie, a nie opcjonalne, sygnowane przez markę Denon. Generuje ono przyjemne dla ucha dźwięki, nawet bez ingerencji w ustawienia.

Myślałem chociaż, że wykorzystane materiały stanowić będą duży atut DS 5… Jednak i tutaj poczułem rozgoryczenie. Plastiki wokół ekranu nie są najwyższych lotów, a kokpit został wykończony materiałem o nieprzyjemnej fakturze przypominającym świeży asfalt wylany na ścieżkach rowerowych.

Ku mojemu zdziwieniu układ kierowniczy w ex Cytrynie jest wspomagany hydraulicznie – powoli staje się to rzadkością w nowych autach. Muszę jednak przyznać, że jego pracy nie oceniłbym najlepiej. Przy prędkościach parkingowych kiera jest zbyt “ciężka” a układowi daleko do precyzji (chociaż tego od DS 5 nie oczekuję). Dokładnie tak samo ma się sytuacja z zawieszeniem, które jest  zbyt twarde jak na samochód z francuskim rodowodem. Nierówności nie są wybitnie wybierane, a na zakrętach mimo wszystko auto zbyt bardzo się wychyla. Inżynierowie prawdopodobnie chcieli stworzyć połączenie komfortu i sportu, jednak im to nie wyszło. Brak pneumatyki, nawet w opcji to dla mnie nie porozumienie. Można je dostać w “plebejskim” C5, a w “luksusowym” DS 5 nie. Wydaje mi się, że do DS-a pasowała by jak ulał.

Testowany egzemplarz wyposażony był w 2 litrowego diesla generującego moc 180 KM która przekazywana była za pomocą automatycznej przekładni. Połączenie tych komponentów może zapewnić komfortowe przemieszczanie się po mieście jak i w trasie, jednak osiągi auta nie są powalające – szczególnie jak na topowego diesla. Skrzynia biegów to stara, sprawdzona hydrokinetyczna konstrukcja. Kolejne biegi wbijane są niezbyt szybko, a od czasu do czasu nawet z lekkim szarpnięciem.

Podsumowując… Nowy DS może stanowić ciekawą alternatywę dla popularnych aut ze swojego segmentu. Zewnętrzne linie samochodu zostały poprowadzone bardzo ciekawie, dzięki czemu auto z pewnością zwraca na siebie uwagę. Jednak największą wadę DS-a nie stanowi design wnętrza, czy materiały wykończeniowe. Jego największym problemem jest cena, która w przypadku testowanego egzemplarza wyniosła 168 300 zł!!!

 

 

 

Silnik: 2.0 BlueHDI R4

Moc: 180KM

Moment obrotowy:  400 Nm

Skrzynia biegów: 6-biegowa automatyczna

0-100 km/h:  9,2 s

Masa własna: 1540 kg

Cena egzemplarza testowanego: 168 300 PLN

Średnie spalanie: 6,9 L/100 km

Author

m.klimczak@motoarena.com.pl

Komentarze

6

  1. Od momentu debiutu zakochałem się w tym aucie. Moim zdaniem, bez obaw może być sygnowany jako DS (w nawiązaniu do historii). Jednak co jak co, ale DS był autem innowacyjnym. A DS 5 tylko design ma nowoczesny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.