Chevrolet Impala – Dalekomorski jacht – TEST

W latach 60 ubiegłego stulecia Chevrolet Impala był najbardziej luksusowym pojazdem w ofercie giganta z Detroit. Model ten to jeden z najbardziej udanych samochodów od General Motors – poziom sprzedaży z roku 1965, który wynosi ponad 1 000 000 egzemplarzy, wciąż jest nieosiągalny dla innych producentów. Od momentu debiutu sprzedano prawie 13 000 000 egzemplarzy modelu, co czyni go najlepiej sprzedającym się samochodem luksusowym wszechczasów. Wraz z debiutem nowej Impali, Chevrolet liczy na zatarcie niekorzystnych wspomnień związanych z poprzednią generacją tego modelu, która w Stanach Zjednoczonych głównie kojarzy się z tanim sedanem dostępnym w wypożyczalni samochodowej.

Aby wrócić na właściwy tor, Chevrolet kompletnie przeprojektował swojego flagowego sedana. Auto mierzy teraz 5 metrów i 11 centymetrów, co czyni go dłuższym od Skody Superb czy… BMW Serii 7 G11 z krótszym rozstawem osi. Nadwozie posiada liczne przetłoczenia, a agresywny przód przypomina Camaro. Chyba każdy zgodzi się ze mną, że gdyby tylne światła zostały wykonane w technologii LED, tył auta wyglądałby bardziej atrakcyjnie. Zaryzykuję stwierdzenie, że wygląda na droższe niż jest w rzeczywistości. A to dobry znak.

Wsiadam do Impali i zanurzam się w fotelu. Nisko osadzony kokpit sprawia, że mam wrażenie podróżowania sportowym samochodem. Generalnie, cały projekt deski rozdzielczej sprawia wrażenie otulającego kierowcę. Po kilku sekundach bardzo szybko odnalazłem wygodną pozycję za kierownicą. Szybki rzut oka na materiały wykończeniowe, sprawdzenie ich miękkości i od razu mogę stwierdzić, że są one okej. Bez obaw mogę stwierdzić, że wnętrze jest lepiej wykonane niż w Toyocie Avensis czy Fordzie Mondeo. Jednak nie ma róży bez kolców. Tak samo jak w Yukonie, przyciski wykonane są z materiału, który wygląda tandetnie. Chevrolet mógłby sobie także darować plastik udający drewno na konsoli środkowej i bokach drzwi. Nocą spodobało mi się ambientowe podświetlenie, jednak szkoda, że nie ma możliwości zmiany koloru podświetlenia. Aczkolwiek turkusowe światło nie jest męczące dla oczu, a w razie potrzeby możemy zmniejszyć jego intensywność.

Wciskam przycisk start (o dziwo wykonany z wysokiej klasy plastiku), ruszam i od razu czuję, iż idea amerykańskiego krążownika szos nie została porzucona. Auto doskonale wybiera nierówności i płynie niczym dalekomorski jacht. Mimo tego, że auto stoi na 19 calowych felgach, do kabiny nie dochodzą żadne niepokojące stuki. A w zakrętach rzeczywiście poczujemy, iż podróżujemy jachtem, chociaż podwozie pewnie trzyma się szosy. Nie oszukujmy się, kupując duże auto naszym priorytetem jest wygoda. Gdyby rozmiar i komfort nie miał znaczenia, potencjalny nabywca szukałby czegoś z klasy kompakt. A szczerze mówiąc podczas całego tygodnia spędzonego z Impalą, ani razu nie czułem pokusy ostrzejszego wzięcia zakrętu tak jak w Fordzie Mondeo. Jedyne co mnie kusiło, to wciskanie gazu do oporu. A agresywna jazda oznacza, że silnik lubi swoje wypić. W mieście będzie to na pewno nie mniej niż 16 l/100 km, jednak jeśli wyruszymy w trasę i będziemy delektować się komfortem, spadnie ono do 9 l/100km.

No właśnie, co do silnika… Moc w Impali przenoszona jest za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni automatycznej na przednią oś. Zaraz, zaraz… ośka, 305 KM, 1700 kg wagi i ponad 5 metrów długości nadwozia? To nie wróży nic dobrego. O ile na suchym auto zachowuje się całkiem przewidywalnie, o tyle mocniejsze dodanie gazu powoduje potworne buksowanie przednich kół i podsterowność w zakrętach. Impala po raz kolejny przypomina, że jest stworzona do jazdy na wprost. Skrzynia biegów zaskakująco szybko działa na kick-down, jednak ze zmianą przełożeń jej się nie śpieszy (co gorsza, są one długie).

Wraz z początkiem 2016 Chevrolet po części wycofuje się z rynku europejskiego. W ofercie amerykańskiego producenta pozostaną tylko modele Camaro i Corvette. A szkoda, bo obecna gama modelowa marki zaczyna prezentować się bardziej ciekawie i gdyby nowa Impala zadebiutowała w Europie i została rozsądnie wyceniona jak w USA, byłaby ciekawą alternatywą dla europejskiej konkurencji.

 

 

Silnik: 3.6 L DOHC DI V6

Moc: 305 KM @ 6800 rpm

Maksymalny moment obrotowy: 358 Nm @ 4100 rpm

Skrzynia biegów: 6-biegowa automatyczna

0-100 km/h: 6.8s

Masa własna: 1723 kg

Cena egzemplarza testowanego: $39 995

Pokonany dystans: 1176 km

Średnie spalanie: 12.9 l/100 km

Author

t.swiatek(małpa)motoarena.com.pl

Komentarze

5

    1. Poprzednia generacja była wykorzystywana m.in. przez FBI czy Homeland Security. Jestem pewien, że tak samo jest z nową Impalą, z racji tego że rotacja samochodów w amerykańskiej policji jest dość częsta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.