Chevrolet Corvette Stingray – amerykańskie Ferrari?

Są takie osoby, od których zawsze odbiorę telefon. Nie ważne, czy byłbym na randce z Milą Kunis, czy na spotkaniu z prezydentem Stanów Zjednoczonych. I nie chodzi tu o moją mamę czy babcię, a o Artura, właściciela Premier Restorations Enterprises, którego to Lamborghini wcześniej testowaliśmy.

Tak się składa, że możliwośc przetestowania egzotycznych fur dostaję w najmniej spodziewanym momencie. Pewnego wieczora, siedząc w barze ze znajomymi i delektując się kolejną szklanką mojej ulubionej Single Malt dostaje telefon. Dzwoni Artur. Nagłe otrzeźwienie i odbieram telefon.

Ja: No cześć, co jest?

Artur: Zajęty jesteś jutro? Chociaż nie, po twoim głosie poznaję, że jutro nie będziesz mógł niczego poprowadzić. Niedziela. Mam coś co ci się spodoba.

Ja: Melduję się. Gdzie i o której?

Nie dociekałem co dla mnie ma. Wiedziałem że nie zadzownił żeby powiedzeić że ma “jakieś” M3 czy RS4. Musi to być coś lepszego, choć nie koniecznie szybszego. Coś bardziej egzotycznego.

Niedzielny poranek. Wjeżdzam na parking jego firmy i chwilę potem pojawia się na mojej twarzy ogromny zaciesz. Artur nigdy nie zawodzi. Przed wejściem stoi śnieżnobiała Vette Stingray. Wysiadam ze swojego mondziaka i słyszę dźwięk bulgoczącej V-ósemki. Witam się z Arturem i wyrywam mu kluczyk z ręki. “Silnik jest rozgrzany. Tylko nie szalej, bo to auto jest zdradliwe” – krzyczy.

Zapadam się w kubełkowym fotelu i dochodzę do wniosku, że jest to pierwsza “Corvetta” która jest bardzo dobrze wykonana. Ale w takim aucie metriały wykończeniowe to sprawa drugorzędna. Chwile później będe zaskoczony w negatywnym tego słowa znaczeniu. Egzemplarz który otrzymałem ma… Automatyczną skrzynię biegów. Jest to co prawda nowa, 8-stopniowa przekładnia, ale mimo wszystko… Legendarny Stingray i automat? Why?! Ile bym dał, żeby był to 7-biegowy manual… ale cóż. Jak mawiają Jankesi, it is what it is. Na otarcie łez robię przegazówkę. To auto nie brzmi. Ono grzmi. Wspominałem już kiedyś, że nigdy nie byłem fanem amerykańskiej motoryzacji. Zawsze najbardziej ekscytowały mnie auta z pod skrzydeł M lub AMG. Jednak Amerykanie mają coś, czego w dzisiejszych czasach Niemcom brakuje. Coś, co już prawdopodobnie nigdy nie wróci pod maski niemieckich aut. Są to wolnossące silniki.

Serce Vette ma pojemność 6.2 L. Generuje ono 455 kucy i 623 niutków. I do tego napęd na tył. Sounds like fun! Włączam tryb track i ruszam, oczywiście z piskiem opon zamiatając przy tym tyłkiem Stingraya. Po pokonaniu serii zakrętów, przez które kilka tygodni wstecz przejechałem Gallardo, czegoś mi w “Corvecie” brakuje. Przede wszystkim żadne, ale to żadne auto z takimi osiągami, aspirujące do bycia autem sportowym, nie ma prawa mieć układu kierowniczego wspomaganego elektrycznie. Daje to syntetyczne czucie na sterach. Auto będzie reagować na ruchy kierownicą, i to szybko, jednak brakuje tej precyzji i pewności, jaką dawał układ w Lambo. Zawieszenie też jest bardziej zmiękczone – jest to pojazd, którym można jeździć na codzień. Takie Gran Turismo. Dzięki układowi Magnetic Ride Control, kiedy chcemy jechać wygodnie, spełni się nasza wola. A gdy będziemy chicieli poszaleć, nawet na torze, auto stanie się bardzo twarde i stabilne. Przyspieszenie jest niesamowite, a grzmot jaki wydobywa się z pod maski sprawia, że chcemy trzymać silnik na jak najwyższych obrotach. Corvette jest bardziej autem do zabawy, niż bicia rekordów na torze. Gdyby jeszcze testowany miał egzemplarz miał manualną skrzynię biegów, mógłbym spędzić w nim godziny na torze. All for fun.

Mimo że swoim wyglądem Stingray może przypominać Ferrari, pod żadnym względem nie można zaliczyć go do kategorii superaut. Po pierwsze moc – 455 koni to za mało. Skrzynia? Musiałaby to być ultraszybka zautomatyzowana przekładnia sekwencyjna. Ponad to, Stingray’owi brakuje nieodkrytego jeszcze pierwiastka, jakie mają pozostałe supersamochody.

 

 

Silnik: 6.2L V8

Moc: 455 KM @ 6000 rpm

Maksymalny moment obrotowy: 620 Nm @ 4600 rpm

Skrzynia biegów: 8-biegowa automatyczna

0-100 km/h: 4,0s

Masa własna: 1496 kg

Cena egzemplarza testowanego: ~ $70 000

Średnie spalanie: kogo to obchodzi?

 

Specjalne podziękowania dla Premier Restorations Enterprises, LLC za pomoc w realizacji materiału.

Zapraszamy na ich stronę internetową: www.premierrestony.com

Author

t.swiatek(małpa)motoarena.com.pl

Komentarze

8

  1. No dobra ale to najniższy model w ofercie… Wiesz chyba, że jest jeden… taki specjalny!? Takiego przetestuj :)

    1. Jak tylko znajdę właściciela Z06, to pewno to zrobię! Niestety Chevy nie ma tego auta w parku prasowym…

Pozostaw odpowiedź Adrian Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.