Marki od Środka

Aston Martin. Obiekt westchnień wielu miłośników motoryzacji praktycznie od czasów powstania tej marki, czyli roku 1914.

Nie bez powodu w logo firmy, napis „Aston Martin” spoczywa na skrzydłach. Ich samochody dopracowane są niemal do perfekcji. Agresywne linie z zewnątrz, we wnętrzu natomiast luksus, którego nie powstydziłby się Ludwik XIV. W aktualnej ofercie modele oparte są na soczyście brzmiących silnikach V8 oraz „ułożonych” V12-tkach, które w odpowiednim momencie potrafią swoim brzmieniem powiedzieć „tutaj jestem, początkowo mnie nie zauważyłeś, ale jestem!”.
W gamie marka miała modele limitowane i szalenie drogie jak np. One-77, a także takie, które odcisnęły mocne piętno w świecie motoryzacji i kinematografii np. DB5, oraz modele wybitnie piękne. Jeśli chodzi o te ostatnie to mam na myśli nieprodukowanego już DBS-a, którego każdy rozpozna i obok którego nikt nie przejdzie obojętnie, oraz jego następcę – Vanquish-a.

Właśnie dlatego jestem ogromnie wdzięczny, że dana mi była możliwość  odwiedzenia warszawskiego, jedynego w Polsce salonu firmy Aston Martin, oraz przeprowadzenia krótkiego wywiadu z Polskim przedstawicielem, który można przeczytać poniżej:

Marcin: Jak bardzo rozbudowane możliwości personalizacyjne daje marka, czy ogranicza się to tylko do pozycji w katalogu, czy może jest to bardziej złożone?

Aston Martin: Mamy fabryczny dział „Q”, który przerabia samochody na indywidualne potrzeby i tu w zasadzie jest pełna dowolność. Oczywiście nie zrobimy różowego modelu, a mieliśmy takie zapytanie.

M: Wszystkie te możliwości, które daje dział „Q” ograniczają się tylko do kolorów lub użytych materiałów?

AM: Można sobie zażyczyć praktycznie wszystko, oczywiście w ramach danego modelu. Wnętrze może zostać rozłożone na czynniki pierwsze i złożone wg. wymagań klienta.

M: Jakie było najdziwniejsze zamówienie?

AM: Wcześniej wspominałem o tym, że firma Aston Martin nie zrobi różowego samochodu. Wynikało to z tego, że kiedyś dostaliśmy zapytanie od Paris Hilton, która chciała właśnie taki model kupić. Oczywiście odmówiono jej. Nie tylko u nas, również w ferrari. Dopiero Bentley się zgodził.

M: Jak wygląda cały proces zamawiania samochodu? Czy jazdę próbną może wziąć praktycznie każdy?

AM: Jazda próbna to ostatni etap rozmów handlowych. Ma stanowić to kropkę nad „i”, która skłania potencjalnego klienta do podpisania umowy.

M: A czy była taka sytuacja, że klient był już praktycznie zdecydowany na samochód i po jeździe próbnej jednak zrezygnował?

AM: Nie było takiej sytuacji.

M: Jaki jest czas oczekiwania na zamówiony samochód?

AM: Wszystko jest zależne od modelu. Od 3 do 6 miesięcy. Ale może wystąpić również taka sytuacja, że klient będzie musiał czekać nawet 8 miesięcy. Wszystko zależy od tego jak mocno jest spersonalizowany dany samochód, jaki model zamawia kupujący.

M: Na ulicach firmy Aston Martin nie są zbytnio spotykane. Zdecydowanie częściej widzi się auta firm konkurencyjnych. Czy wynika to z tego, że rynek zbytu jest mały, czy klienci kupują te samochody do kolekcji?

AM: Jak rozpoczynaliśmy sprzedaż w Polsce zarejestrowanych było lekko ponad 100 samochodów, dziś jest około, 200 z czego naszych około 50. Sytuacja wygląda tak, że Aston jest bardzo wysublimowanym produktem i dedykowanym dla klienta „wtajemniczonego” już w dobra luksusowe. Astona nie kupuje osoba, która dopiero co zarobiła pieniądze. To nie jest tak, że ktoś zarobił 5 czy 10 milionów i już leci kupować Astona. Najpierw musi pojeździć taki klient po świecie, zobaczyć, co jest w dobrym guście i wtedy dopiero „dorasta” do kupna samochodu naszej marki. Jest to niestety jeden z elementów utrudniających sprzedaż tych samochodów w Polsce, jednak coraz więcej klientów wie, czym jest Aston Martin i dlaczego się go kupuje.
M: Czy da się określić średnią wieku klienta Aston Martin-a ?

AM: Można powiedzieć że jest to przedział między 30 a 50 lat.

M: Jakiś czas temu zaprezentowany został Aston Martin DB10, czy można go traktować jako zapowiedź przyszłości marki ?

AM: DB10 to Koncept Car tylko i wyłącznie na potrzeby filmu. Ciężko powiedzieć czy tak będą wyglądały Astony w przyszłości. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że spotkałem się z zapytaniami od klientów zainteresowanych kupnem tego modelu. DB10 nie można traktować, jako samochód, jest to produkt marketingowy wyprodukowany w 10 sztukach. Oczywiście będziemy coś zmieniać w przyszłości, ale na razie nie wiadomo jak to będzie wyglądało.

M:  A co z Lagondą która początkowo była przewidziana tylko na rynek Arabski ?
AM: Jest już ona dostępna w sprzedaży. Produkcja została ograniczona do 200 sztuk.

M: A czy można się spodziewać, że pojawi się w Polsce, choć jeden egzemplarz?

AM: Jak zamówimy to tak, jednak cena jest powalająca. Kosztuje 850 tysięcy funtów. ( w przeliczeniu na złotówki 4,72 miliona)

M: Czy istnieją jakieś określone zasady serwisowania samochodów ?
AM: Czysto teoretycznie Aston nigdy nie będzie jechał odkryty na lawecie w razie potrzeby. Jednak sytuacje bywają różne. Procedury procedurami, życie życiem. U nas na miejscu, jeśli chodzi o serwis jest on oddzielony od części dla Jaguara i Land Rovera, mamy dwa stanowiska i swoich mechaników.

M: Bardzo dziękuję za rozmowę i udzielone odpowiedzi.

AM: Ja również dziękuję.