GMC Yukon Denali – Król szos – TEST

Przez długi czas nie rozumiałem filozofii amerykańskich samochodów. Auta te zawsze były toporne, ich niskoobrotowe silniki pochłaniały hektolitry paliwa, a zawieszenia były bardzo miękko zestrojone. Po kilku latach pobytu w Stanach oraz tygodniu spędzonym z GMC Yukonem Denali zrozumiałem o co chodzi.

Amerykanie spędzają w samochodach dużo czasu, dlatego dla większości z nich jest to przedmiot który ma ich wygodnie i bezpiecznie przenieść z punktu A do punktu B. W przeszłości nawet takim legendom, jak Mustang GT czy Camaro SS najlepiej wychodziła jazda na wprost. “Muscle cary” miały sporo mocy, ogromny moment obrotowy i były niesamowicie podsterowne. Czasy się jednak zmieniły i Amerykanie, a szczególnie ich młodsze pokolenie, zaczęło częściej wybierać europejskie samochody, które są bardziej zaawansowane technologicznie i oferują lepsze właściwości jezdne. Okres ostatnich lat to zauważalny skok jakościowy amerykańskich pojazdów. Auta mają wiele nowinek technicznych i mogą bez obaw konkurować z innymi światowymi producentami samochodów.

Aby nieco przybliżyć  markę GMC, opowiem trochę o jej historii. Jest to jeden z najstarszych producentów samochodów na świecie. Marka istnieje od ponad stu lat, a jej założycielem był Amerykanin polskiego pochodzenia, Max Grabowski. Obecnie GMC produkuje SUVy, pick-upy oraz samochody ciężarowe (w tym autobusy), które sprzedawane są na rynku amerykańskim. Linia Denali w ofercie GMC jest tym, czym DS jest dla Citroena lub Vignale dla Forda.

GMC Yukon jest bardziej luksusowym bratem Chevroleta Tahoe. Na tej samej platformie zbudowany jest również Cadillac Escalade, który jest najbardziej luksusowy spośród całej trójki. Żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawę to dodam, że Tahoe zbudowany jest na platformie Chevroleta Silverado, czyli największego pick-upa w ofercie amerykańskiego giganta. To, czym cała trójka wyróżnia się pośród innych SUVów na rynku jest fakt, iż są one zbudowane na ramie oraz mają bardzo duży uciąg i dobre właściwości w terenie.

Otwieram masywne drzwi, staję na stopniu i wspinam się do wnętrza niczym do ciężarówki. Wnętrze Yukona bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Jeździłem wieloma amerykańskimi samochodami klasy premium i bywało, że ich jakość odbiegała od popularnych europejskich marek. Nowy Yukon zrywa jednak ze złym wizerunkiem starszych kolegów. Cała deska rozdzielcza obszyta jest skórą, znajdziemy tam wiele elementów wykonanych z aluminium i drewna. Skóra na fotelach jest bardzo wysokiej jakości i zapewne nie powstydziłby się jej choćby Mercedes. Jeżeli chodzi o kabinę, to jest ona bardzo szeroka. Tylna kanapa sama w sobie oferuje mnóstwo przestrzeni, a gdyby było nam ciasno, możemy pochylić oparcia tylnej kanapy. Trzeci rząd siedzeń jest dobry dla dzieci, ale GMC ma w ofercie Yukona z przedłużonym rozstawem osi który oferują należytą ilość miejsca w ostatnim rzędzie.

Wsiadam do auta, zaplam silnik i… od razu na mojej twarzy maluje się uśmiech. Takie jednostki mają prawo bytu tylko w USA. Wolnossące V8, o pojemności 6.2 litra, mocy 420 koni i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 620 Nm. Żadnego turbo, żadnej sprężarki mechanicznej. Napęd przenoszony jest, w zależności od kierowcy, na tylną oś lub wszystkie koła, za pośrednictwem 8-biegowej skrzyni automatycznej. Swoją zadanie wykonuje doskonale – płynnie zmienia biegi, a gdy trzeba potrafi zrzucić kilka biegów na raz w mgnieniu oka.

Bezpieczny, komfortowy i praktyczny – właśnie taki jest Yukon. Mam wrażenie, iż ten samochód został zaprojektowany do pokonywania długich, autostradowych tras. Na pokładzie znajdziemy pełen zestaw asystentów – asystent utrzymania pasa ruchu, system monitorowania martwych pól w lusterkach oraz układ ostrzegający przed kolizją (potrafi on wyhamować samochód do zera). Kabina jest bardzo dobrze wyciszona, a pracy zawieszenia nie słychać w ogóle. W zakrętach Yukon zachowuje się nadspodziewanie stabilnie. Czuć, że pojazd waży ponad 2,5 tony, jednak w łukach spisuje się na tyle dobrze, iż nie musimy obawiać  się, że auto przewróci się na bok. Jest to zasługą układu Magnetic Ride Control. Sytem ten, który można spotkać między innymi w Chevrolecie Corvette. W dużym przybliżeniu polega to na tym, że w amortyzatorach znajduje się ciecz magnetoreologiczna, która zawiera drobiny żelaza. Pod wpływem pola magnetycznego, drobiny ustawiają się w ten sposób, że stanowią opór wewnątrz amortyzatora. Zmiana ładunku magnetycznego powoduje zmianę oporu amortyzatora. Dzięki temu na prostej drodze samochód bardzo dobrze wybiera nierówności, a gdy wchodzimy w zakręt usztywnia zawieszenie i pozwala go pewnie pokonać. Układ kierowniczy (wspomagany jest elektrycznie) został należycie skalibrowany. Przy parkingowych prędkościach nie stawia dużego oporu, zaś przy wyższych usztywnia się i pozwala na precyzyjne prowadzenie tego ponad dwutonowego pojazdu.

Co do spalania – jak można się domyślić, nie należy ono do najniższych. Podczas całego testu w różnych warunkach, średnie spalanie wyniosło 17 L/100 km. Gdy lekko obchodzimy się z gazem i podróżujemy ze względnie stałą prędkością, spalanie spada nawet do 9 L/100 km. Jest to zasługą sytemu aktywnego wyłączania cylindrów, który przy niskich obrotach silnika odcina połowę z nich. Mimo komfortu, jakie to auto oferuje, 420 koni mocy kusi. Dźwięk wolnossącej V-ósemki jest symfonią dla uszu, a masaż pleców jaki oferuję przy wciśnięciu pedału gazu do oporu jest najlepszą formą relaksu. Przy mocnym przyspieszaniu, spalanie skacze do wartości 25 litrów na setkę.

Na rynku amerykańskim, GMC Yukon Denali konkuruje z takimi autami jak Range Rover, Mercedes-Benz GLS czy Toyota Land Cruiser. Nie mogę go porównać do żadnego z konkurentów, z racji tego, że nie miałem okazji jeździć żadnym z nich. Cena testowanego egzemplarza to bagatela 80 tysięcy dolarów. Za to, otrzymujemy reprezentatywnego SUVa, który z powodzeniem może zastąpić Audi A8 czy Mercedesa klasy S. A dzięki swoim ponadprzeciętnym właściwościom terenowym, może dojechać tam, gdzie żadna limuzyna nie dojedzie. Na koniec ciekawostka – GMC Yukon Denali jest samochodem wykorzystywanym przez agentów Secret Service w Stanach Zjednoczonych.

 

 

 

Silnik: 6.2L EcoTec3 V8

Moc: 420 KM @ 5600 rpm

Maksymalny moment obrotowy: 620 Nm @ 4100 rpm

Skrzynia biegów: 8-biegowa automatyczna

0-100 km/h: 5.6s

Masa własna: 2440 kg

Cena egzemplarza testowanego: $76 430

Pokonany dystans: 1000 km

Średnie spalanie: 17 l/100 km

 

Specjalne podziękowania dla koncernu General Motors za udostępnienie samochodu do testu.

 

Author

t.swiatek(małpa)motoarena.com.pl

Komentarze

2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.